Lata świetności Popkultury. Dodał: Grzegorz Kosmider 2008-11-09 15:04
Słowo wstępne
Któż z nas, ludzi urodzonych w latach 1982-1989 nie pamięta takich hitów jak „Jesteś Szalona” zespołu Boys, „I Can’t Help Myself” Kelly Family, „Kolorowe Sny” Just 5 czy „Billy Jean” Michaela Jacksona. Choć lata świetności ich muzyki już dawno przeminęły, to jednak większość z nas udaje amnezję. Któż z nas nie pamięta biegania po kioskach za nowym numerem dwutygodnika Bravo!? Któż z nas w końcu nie pamięta ubierania się w długie flanelowe koszule, przyklejania masy plakatów Kelly Family, Backstreet Boys etc. na ścianach w swoich pokojach? Koncerty, na które ludzie potrafili iść jak pielgrzymi pół Polski. Jak to się stało, że z tamtych lat mamy o wiele więcej wspomnień z muzyką niż teraz!? Wyrośliśmy? A może jest inna przyczyna...
Jak to było
Dzięki takim programom telewizyjnym jak np. „30 Ton Lista Lista…”, „Disco Relax” muzyka przed wieloma laty, kiedy Internet nie był jeszcze tak popularny dostarczała nam dużo więcej radości i miłości. Plastikowe, sztuczne, nienaturalne zespoły czy wokaliści w tego typu programach zajmowali bardzo odległe miejsca, toteż popularność „jednosezonowych” gwiazd była niedopuszczalna siłą wyższą. Miejsca w pierwszej dziesiątce zajmowali przede wszystkim artyści zza oceanu, oraz tzw. Boysband’y. Gwiazdy tak bardzo nieosiągalne dla zwykłego słuchacza, że każda wieść o koncercie w Polsce Backstreet Boys czy Kelly Family mobilizowała całe rodziny, a dzień samej imprezy był jak święto narodowe. Ulice opuszczone, tylko czasem przetoczył się nimi jakiś bezdomny człowiek. Tego dnia sercem Warszawy był Torwar, w Katowicach „Spodek”, gdzie indziej nawet lotnisko! Dziewczyny na widok swoich idoli mdlały, płakały, wręcz masturbowały się psychicznie przy ich muzyce. Mężczyźni również zachwyceni ich muzyką śpiewali tłumnie refreny i wyklaskiwali rytm. Były to czasy, kiedy idąc po zmroku ciężko było odróżnić dziewczynę od chłopaka. Problem leżał nie w tym, że 10 lat temu kobiety były z figury bardzo męskie. To raczej skutek mody jaka wtedy panowała. Porozcinane jeansy, flanelowe koszule w kratę, chusty lub opaski na głowach i adidasy to styl polskiej młodzieży lat dziewięćdziesiątych. Do tego kolczyki wyłącznie w uszach dla niektórych były jako symbol bycia oddanych fanem.
Podczas, gdy amerykanie mieli swoje światowe gwiazdy w Polsce energicznie rozwijało się disco polo, kto z nas nie pamięta „Bierz co chcesz” Shazzy, „Niech żyje wolność” Boys’ów czy „Świat nie wierzy łzom” Janusza Laskowskiego. Kraj ogarnęła mania disco polowców. Największą radość z tego powodu mieli oczywiście Wietnamczycy na pobliskich bazarach, u których zaopatrywaliśmy się w stylowe dresy a la Boys (koniecznie z paskami po bokach!). Miejscowe dyskoteki pękały w szwach od ludzi chcących się bawić i to chciałbym podkreślić i powtórzyć jeszcze raz BAWIĆ! Również na wzór zachodnich boysband’ów w Polsce powstawały takie zespoły jak np. Just 5 czy Boombox. Jednak ich kariera ograniczyła się do nagrania debiutanckiej kasety, ewentualnie jak w przypadku Just 5 dogrania drugiej kasety z kolędami na święta Bożego Narodzenia. Tak czy siak, lata dziewięćdziesiąte w Polsce spokojnie możemy nazwać latami świetności muzyki popularnej.
Przyczyny upadku prawdziwej popkultury
Wraz z końcem lat 90 w Polsce coraz popularniejszy stawał się Internet a technika pozwalała coraz bardziej na samodzielną produkcję muzyczną. Z tego też powodu z ogólnodostępnej telewizji zaczęły znikać programy muzyczne na rzecz serwisów informacyjnych, seriali typu „Klan” itd. Był to początek końca wielkiej sławy, a co najważniejsze długotrwałej! Do tej pory ludziom narzucano tydzień w tydzień konkretne zespoły, które plasowały się na listach przebojów toteż tylko spośród tych trzydziestu artystów zazwyczaj 3-4 było uwielbianych gdyż bili na łeb pozostałych. Obecnie, gdy programy stricte muzyczne wycofano z telewizji a zastąpiono je żenującymi „programami rozrywkowymi” do gry wszedł Internet i jego nieograniczona moc. Nikt teraz nikomu nie narzuca pewnych styli ani nie ogranicza w doborze repertuaru dlatego jesteśmy świadkami czasów kryzysu nie tylko gospodarczego w świecie ale i muzycznego. Dotychczasowi fani wyżej wspomnianych zespołów teraz sami próbują swoich sił na rynku fonograficznym. Co z tego wychodzi? Oczywiście sezonowość, monotonia i bezpłciowość ich muzyki, brak osobowości i talentu zakrywany przez managerów „artystów” ich wizerunkiem w stylu Paris Hilton etc. Gwiazdy typu: Doda, Grupa Operacyjna, Mandaryna czy Szymon Wydra możemy spakować śmiało do jednego worka. Dlaczego? Bo za kolejne 10 lat nikt o nich nie będzie pamiętał tak jak ja po 10 latach pamiętam o gwiazdach lat 90 ubiegłego stulecia. Winę za ten stan rzeczy ponosi w największej mierze Internet, który pozbawił nas gustu, wrażliwości i miłości do konkretnej muzyki. Jeszcze rok temu w miejscowych dyskotekach muzyka jaką grano była na jedno kopyto. Sztuczne dźwięki, plastikowe wokale i niezrozumiałe treści, a nie daj Bóg puścić hardstyle itd… Mniej więcej od połowy tego roku zauważyłem pewną tendencję wśród właścicieli lokali do organizowania imprez w stylu dawnych lat. O dziwo ludzie przychodzący na takie imprezy zdecydowanie więcej wynoszą z nich satysfakcji niż młodzież po kolejnym Mayday’u czy Hip Hop Kemp lub Rock bez igły. Czy więc jest nadzieja na to, że w Polakach znów zabrzmi patriotyzm do jednego wykonawcy? A „sezonowych” artystów z góry będziemy przekreślać, gdyż będziemy wyczuwali kicz na odległość? Czas pokaże, mam nadzieję, że tak się właśnie stanie.
Mentalność Polska
Na koniec tego artykułu chciałbym poruszyć jedną ważną rzecz. Otóż działając przez 6 lat w muzyce spotykałem się bardzo często z zarzutami wobec innych muzyków typu: „No bo Ty słuchasz tylko disco polo wieśniaku” itp. Chciałbym z tego miejsca wyrazić mój osobisty gniew wobec tych ludzi i przywołać ich do porządku. Co złego było w disco polo!? Dlaczego mówicie, że to muzyka stworzona dla wieśniaków!? Dlaczego tak bardzo krytykujecie muzykę i ich twórców, choć tak naprawdę znacie doskonale ich teksty i nie raz na weselach podśpiewujecie je razem z rodziną. Czy nie jest może tak, że przybraliście maskę „krzykacza”? Zakrzykujecie własne kompleksy szydząc z ludzi, którzy zarabiają setki tysięcy złotych, a ich płyty sprzedają się w milionach egzemplarzy, za to Wasz nielegal jest jednym z kilkuset tysięcy płyt, które jak szybko się pojawiły tak równie szybko znikną z półek, odtwarzaczy i pamięci słuchaczy. Żadna muzyka nie jest zła jeśli człowiek, który ją robi zna jej cel i wykazuje się nadzwyczajną dojrzałością w działaniu, by osiągnąć zamierzony cel.
Pozdrawiam G. K.
| Dodaj do: |
 | Wykop |
 | Facebook |
 | Blip |
 | Flaker |
| Śledzik |
|
Odsłon: 4 927 |
|
|
|
|
|