Stwórz własną stronę WWW   Punkt Widzenia - Zero Cenzury.   Rejestracja Zaloguj się  




 
Cierpliwi żyją dłużej.
Dodał: Grzegorz Kosmider 2008-11-13 21:48


Postęp cywilizacyjny i technologiczny pozwala ludziom na bardziej komfortowe warunki życia i większe bezpieczeństwo. To, czego nie zmieni jednak nigdy żadne oprogramowanie, czy konstruktorzy samochodów to ludzka mentalność i rozsądek. Żyjemy w czasach, gdzie producenci wymyślają coraz to nowsze sposoby zapewnienia bezpieczeństwa kierowcy i pasażerom, niestety na nic to, jeżeli my sami o siebie nie zadbamy najbardziej. Nie ma co ukrywać, że infrastruktura w Polsce to pasmo niekończących się dziur, absurdalnych ograniczeń prędkości i na domiar złego – fotoradarów. Zła synchronizacja sygnalizacji świetlnych, ale i nie tylko sprawia, że codzienny dojazd do pracy przez najbardziej zaludnione miasta Polski to istny horror dla kierowcy. W tego typu sytuacjach zdarza nam się niejednokrotnie przekląć, zatrąbić, ruszyć z piskiem opon, czy co gorsza – przejechać na pomarańczowym świetle. To właśnie stres wynikający z warunków panujących na polskich drogach jest tym czynnikiem, którego żadna technologia nie jest w stanie zminimalizować i uchronić przed nieszczęściem. Sztuką przetrwania w gąszczu samochodów, jest sztuka cierpliwości, o której chciałbym tutaj napisać. Idąc w myśl „Spiesz się powoli” postaram się bazując na literaturze specjalistów oraz własnych doświadczeń, jako kierowcy wytłumaczyć zależność między zachowaniem cierpliwości na drogach, a bezpieczeństwem podróżującego.

Wypadek samochodowy


Jak już wspomniałem wcześniej ogromny wpływ na nasze bezpieczeństwo ma nie samochód najwyższej klasy z poduszkami powietrznymi i innymi temu podobnymi rozwiązaniami, a spokój ducha. Stojąc w porannym korku do pracy, czy szkoły wielu z nas przeklina, trąbi, wprowadza w stan irytacji ewentualnych pasażerów oraz innych użytkowników drogi. Należałoby sobie uświadomić pewien oczywisty fakt, wynikający z sytuacji. Tak samo jak ja, żółwim tempem poruszają się też inni do pracy i żadna moja frustracja nie przyspieszy rozładowania korku, a wręcz przeciwnie wprowadzi większe zamieszanie. Nikt w końcu nie lubi, gdy się go upomina za coś, czemu nie jest winien. Zamiast więc toczyć bezsensowną wojnę warto się rozluźnić, poszukać ciekawej audycji w radiu, zastanowić się… Ktoś by powiedział „Zaraz, zaraz! Nad czym mam się zastanawiać!? Ja tu do roboty jadę!”. I w tym cała filozofia. Agresja, która rozwija się wśród kierowców pochłania ich zdrowy rozsądek, czego skutkiem jest łamanie przepisów o ruchu drogowym. Czy spóźnienie 10 minutowe do pracy odbije się znacząco na zyskach firmy? Czy nie dojechanie na czas do hotelu nad morzem spowoduje, że urlop będzie spisany na straty? Z pewnością na te i wiele innych podobnych pytań możemy odpowiedzieć jednoznacznie – nie. Warto pomyśleć stojąc w korkach, o ile więcej firma straci, jeżeli chcąc być punktualnym przyciśniemy maksymalnie gaz i przejeżdżając na pomarańczowym świetle wpadniemy pod jadący z prawej strony TIR. Ludzkie życie w dużej mierze zależy od zdrowego rozsądku, dlatego też wsiadając do samochodu powinniśmy być trzeźwi i zapiąć pasy. Warto także w przyszłości zwrócić uwagę na aspekt, o którym była tutaj mowa. Pamiętajmy o tym, by spieszyć się powoli, a z pewnością pożyjemy dłużej.

Być może to, o czym tutaj napisałem nie odnosi się do większości z Was bezpośrednio jednakże tego typu zachowania można zaobserwować wszędzie, na przystanku autobusowym, w kolejce po chleb... Poświęcając czas, który wydaje nam się dłużyć w nieskończoność na pewne refleksje sprawi, że autobus przyjedzie dużo szybciej, a fakt jego spóźnienia niczego poważnego nie zmieni w naszym życiu, bo "wszystko trwa tyle, ile trwać powinno".

Niepodważalnym przykładem rozsądnego podejścia do życia jest opowieść, którą przeczytałem kiedyś we fragmentach w jednej z książek. Wybaczcie zatem, jeżeli co do postaci pojawią się pewne przekłamania, jednak sam wątek i akcję pamiętam doskonale.

Pewnego dnia żył sobie mnich o imieniu Tao. Jak każdy Tybetańczyk odprawiał swoje modły, uprawiał bujną roślinność i żył w zgodzie ze wszystkim, co go otaczało, a co stworzone było przez naturę. Pewnego dnia nad wioską Tao zebrały się potężne czarne chmury, zerwał się silny wiatr a niebo rozświetlały efektownie błyskawice. W wyniku bardzo intensywnych opadów deszczu wioska została zalana, a mnich Tao chcąc się ratować wszedł na drzewo. Widząc, że już dawno jest na bezpiecznej wysokości uparł się, by wejść jeszcze wyżej w obawie przez większymi deszczami. Pech chciał, że gałąź, za która chwycił była zbyt słaba by utrzymać jego ciężar i wpadł wraz z nią do wody, w której utonął.

To opowiadanie choć ma swój morał nie wiele ma wspólnego dla przeciętnego czytelnika z tematem, który tutaj poruszałem. Wyjaśniam jednak cel użycia tego fragmentu. Otóż spiesząc się gdziekolwiek samochodem często zdarza nam się przekraczać dozwoloną prędkość, z wyliczeń jednak wynika, że średnio 100 km trasę pokonujemy tylko o 15 minut krócej niż byśmy mieli się zastosować do przepisów. Fakt ten dowodzi tego, że człowiek będąc niecierpliwym nie zastanawia się nad konsekwencjami swoich czynów, a po prostu chce dojść do celu. W przypadku mnicha Tao, jego brak zdrowego rozsądku skończył się śmiercią. Będąc już dawno na bezpiecznej wysokości pokusił się wejść wyżej. Pamiętajmy, człowiek ma jedno życie, powodując wypadek często zabijamy również niewinnych ludzi. Wyruszając w trasę miejmy w pamięci bohatera Tao i jedźmy bezpiecznie.

Pozdrawiam G. K.




Dodaj do:  Wykop.plWykop FacebookFacebook BlipBlip FlakerFlaker Śledzik
   Odsłon: 4 299
Oceń: 0.0 (0 głosów)
Tagi:


KOMENTARZE (12) dodaj komentarz
PRZEGLĄDAJ
Najnowsze
Najpopularniejsze
Najwyżej oceniane
Najczęściej komentowane

KATEGORIA
Wszystkie
polityka
gospodarka
religia
społeczeństwo
blog
ekonomia
media


PODOBNE WPISY  


Strona główna|Moje konto|Blog|Zdjęcia|Filmy|Użytkownicy|Forum|Dodaj media Reklama © streemo 2012 top^